Dary Natury – herbaty z Cejlonu

Wywiad z Mirosławem Angielczykiem – pomysłodawcą i założycielem firmy Dary Natury, który po wizycie na Sri Lance poszerzył ofertę o cejlońskie herbaty.

 

W Korycinach stworzył Pan piękny Ogród Botaniczny. Skąd pomysł sprowadzania herbat – produktu tak jednak odmiennego od polskich ziół?

Pomysł importu dobrej herbaty był już od dawna. Długo zastanawialiśmy się skąd wziąć odpowiedni surowiec. W większości wytwórni dominują herbaty chińskie, a my chcieliśmy uniknąć tego kierunku importu. Po wielu konsultacjach ze znawcami tematu zdecydowaliśmy się na Cejlon. W naszym Ogrodzie Botanicznym wiosną 2019 roku otworzymy Oranżerię, gdzie można będzie zobaczyć, jak wyglądają krzewy herbaciane i trochę więcej dowiedzieć się o tej roślinie.

A czego Pan dowiedział się o herbacie podczas swojej podróży?

Podczas wizyty na Sri Lance byłem na plantacjach herbat i wielu roślin przyprawowych. Jeśli chodzi o herbatę zaskoczyło mnie, że krzewy rosną na bardzo skalistym podłożu, gdzie poruszanie się nawet przy pomocy zwierząt typu konie czy osły jest bardzo utrudnione. Prace wykonywane są ręcznie, a kobiety zbierają liście tradycyjnie nosząc je na plecach w płóciennych workach. Plantacja herbaty jest porośnięta wysokimi drzewami, które dają krzewom herbacianym trochę cienia, aby były one delikatniejsze w smaku.

Czym charakteryzują się cejlońskie herbaty oferowane przez Dary Natury?

Jadąc na Cejlon byliśmy umówieni z kilkoma producentami herbat, lecz ostatecznie wybraliśmy jedną firmę, a wybór nie był taki prosty, ponieważ w tym rejonie świata sprzedawcy są ekspertami od handlu i próbują sprzedać każdy towar, przekonując, że to właśnie ich produkt jest najlepszy. Do wytwórni herbat, którą ostatecznie wybraliśmy prowadziła dość długa, bardzo kręta i kamienna droga wśród gór w centralnej części Cejlonu. Pod nami niżej ścieliły się warstwy chmur, które odpowiednio nawilżały krzewy herbaciane. Zakład przetwarzający herbaty znajdował się wśród ekologicznych upraw, tak więc transport od plantacji do przerobu jest tam bardzo krótki, a to wpływa pozytywnie na jakość herbat. Zwróciliśmy uwagę także na to, że dostawcy surowca do przetwórni należą do czegoś w rodzaju spółdzielni ekologicznej i wszyscy zgodnie pracują, są serdeczni i uśmiechnięci. Bardzo chętnie z nami rozmawiali i pokazywali jak wykonują swoją pracę. Myślę, że wysokie położenie plantacji, z której są nasze herbaty, bliskość przetwórni oraz pozytywne nastawienie do pracy rolników i przetwórców gwarantują dobrą jakość wyrobów końcowych, jakie tworzymy.

A na czym polega ekologiczna uprawa herbaty?

Zasady uprawy na plantacjach ekologicznej herbaty są podobne do europejskich upraw ekologicznych. Podczas naszej wizyty część pracownic zbierała liście, a część wyrywała chwasty z plantacji – był to jakiś gatunek trawy, który stwarza największe problemy przy uprawie. Rolnicy przechodzą podobną certyfikację i coroczną kontrolę jak w Europie oraz dostają odpowiednie dokumenty potwierdzające ekologiczną jakość. Zauważyłem, że tamtejsi rolnicy bardziej szczycą się certyfikatami i są z nich bardziej dumni niż rolnicy w Europie.

Czy taka ekologiczna herbata różni się w smaku od konwencjonalnej?

Nasza percepcja nie jest tak doskonała, żeby zawsze odróżnić po smaku herbatę ekologiczną od konwencjonalnej, podobnie jak to się ma w przypadku innych produktów. Często owoce, czy warzywa ekologiczne mają mniejszy rozmiar. W przypadku herbaty nie jest to takie proste. Delektujemy się nie tylko smakiem, ale i świadomością, że pijemy herbatę wyprodukowaną wg systemu ekologicznego. Ma to duże znaczenie w przypadku gdy jest to produkt importowany. Środki chemiczne stosowane w państwach pozaeuropejskich mają często dużo silniejsze działanie i do końca nie wiemy, jak bardzo są szkodliwe. Także fakt, że herbatę pijemy praktycznie codziennie powoduje, że lepiej jest sięgać po herbaty bio, w dobrej, zagwarantowanej jakości.

Jaka myśl przyświeca tworzeniu mieszanek różnych herbat i z różnymi dodatkami? Czy dodatki są dobrane pod kątem określonego działania na ludzki organizm?

Bardzo często osoby pijące herbaty ziołowe mówią, że np. pachną im sianem, czy całkiem im nie smakują i że wolą herbaty czarne tradycyjne czy zielone. Nasz pomysł polega na połączeniu smaku dobrej jakości herbat czarnych i zielonych z naszymi polskimi ziołami tak, aby do smaku dodać trochę funkcjonalności, żeby np. otrzymać efekt silniejszego rozgrzania, pobudzenia, relaksu czy odporności. Herbaty te także dzięki dodatkom zyskują na smaku, wyglądzie i aromacie, a to także jest ważne. Herbaty z domieszką ziół wzbogacają napój również o witaminy, sole mineralne i inne cenne substancje.

Jak wyglądają plany na przyszłość? Czy coś ostatnio Pana zainspirowało?

Nasza firma jest obecnie w fazie realizacji kilku projektów, które mają skończyć się wdrożeniem nowych produktów. Cały czas poszukuję możliwości przygotowania produktów bazując na zapomnianych roślinach, recepturach, technice przygotowania. Nowo stworzona komórka badawczo-laboratoryjna w naszym zakładzie stwarza nam nowe możliwości. Chcemy przekonywać naszych klientów, że gdy korzystają z dóbr natury, nie muszą łykać dodatkowo syntetycznych witamin i minerałów. Uczestnicząc w targach w Niemczech czy Francji zauważam trend, że konsumenci szukają produktów bazujących na roślinach niemodyfikowanych, dzikich i mało przetworzonych.

 

rozmawiała

Agnieszka Kaniewska

Ekspert ds. zdrowego odżywiania Organic Farma Zdrowia