Krótki wywiad z Iwoną Zasuwą

Jakie przetwory znajdziemy w Pani spiżarni?

Moja spiżarnia jest pełna dobrego jedzenia. Są w niej nie tylko przetwory na zimę, ale również takie, które wymagają szybszego spożycia. Przygotowuję zatem typowe przetwory choć w nieco nietypowy sposób, bez dodatku białego cukru (ze względu na zdrowie syna). Są to truskawki na zimę (w wersji exclusive z kwiatami bzu czarnego), maliny, genialne porzeczki z kardamonem, brzoskwinie z lawendą, ale i kiszonki, produkty wekowane w zdrowym occie jabłkowym czy suszone przegryzki oraz różnego rodzaju sosy i warzywa w sosach. Może niekoniecznie w spiżarni, ale na półce w lodówce mam zawekowane dania do szybkiego spożycia np. zupy, których gotuję bardzo dużo. Właśnie zaczęliśmy wspaniały sezon. Dzięki obfitości natury mamy już w spiżarni syrop z pędów sosny na zimowe przeziębienia, miód z kwiatem mniszka, a dziś, przed chwilą, nastawiłam lemoniadę z kwiatów bzu czarnego. Jest nawet smaczniejsza od babcinego „szampana” z kwiatów chabra bławatka (ten przepis także umieściłam w najnowszej książce).

Jakie są Pani ulubione sposoby obróbki produktów?

Nic nie może się równać z kiszeniem, fermentowaniem warzyw, owoców czy ziół. To fascynujące procesy, w wyniku których powstają genialne smakołyki. Wszyscy uwielbiamy ogórki małosolne, niektórzy z nas kiszą też kapustę. Ale kisić można prawie wszystko! Od rzodkiewek, marchewki, bakłażanów po ananasy! Uwielbiam też domowe fermentowane lemoniady. Są pyszne, zdrowe i gwarantują dobrą zabawę dla całej rodziny, a zwłaszcza dla dzieciaków. A propos dzieci, myśl, że mój syn wskazałby jeszcze na inne smakołyki w spiżarni: domowy ketchup, sos słodko-kwaśny do wszystkiego, sos bbq czy salsy z kiszonych pomidorów i papryk.

Co gwarantuje dobrą jakość przetworów?

To przede wszystkim jakość produktów, które chcemy przetwarzać. Tu działa zasada: nie da się zrobić czegoś z niczego. Złej jakości produkt=kiepskie w smaku przetwory. Zatem owoce i warzywa powinny być dojrzałe, nieuszkodzone, czyste, najlepiej z dobrego źródła, ekologiczne lub nie przenawożone. Po drugie sam proces powinien być przeprowadzony w odpowiednich warunkach higienicznych i według wytycznych, żeby nasze smakołyki się nie popsuły, albo, nie daj Boże, nie stały się szkodliwe dla naszego zdrowia. Warto porządnie wyparzyć słoiki i wysterylizować. Można je przelać spirytusem. Kiszonki przechowujemy zamknięte, w chłodzie, a przetwory na zapas wekujemy według określonych zasad. Nie jest to trudne, a daje dużo satysfakcji i pewność, że w naszej spiżarni zawsze znajduje się dobrej jakości jedzenie.

Jak znaleźć motywację do przetwarzania, które jest bardzo pracochłonne lub takie się wydaje?

Moją motywacją jest zdrowie i …brak czasu. Paradoksalnie to właśnie dzięki temu, że w sezonie regularnie przetwarzam pożywienie, nie muszę stać codziennie w kuchni i gotować. W domu, w którym jest spiżarnia, zawsze znajdzie się coś dobrego do jedzenia. Przekłada się to na mniej wpadek kulinarnych, mniej jedzenia byle jak i byle czego z głodu i braku czasu czy z braku czegoś dobrego pod ręką. Wystarczy podgrzać leczo w słoiku, dodać to co lubimy  np. kaszę, ryż, a wszystkożercy mogą dodać jajo czy rybę, mięso i szybkie dania gotowe. Gotowe sosy domowe też inspirują do zrobienia szybkich dań, podobnie wekowane warzywa, buliony, suszone jarzynki. Jest w czym wybierać.

Dlaczego warto gromadzić słoiki z własnoręcznie przygotowanymi półproduktami?

Dziś, kiedy nasze sklepy zalewa prawdziwa lawina wysokoprzetworzonych produktów, można by rzeczywiście pomyśleć, że szkoda czasu na domowe weki. Jednak coraz więcej osób wraca do naszych tradycji przetwórczych. Widzi różnicę w jakości. Wiele osób chce się odżywiać lepiej, zdrowo i właśnie to jest główny powód. Dzięki przygotowanej samodzielnie spiżarni – wiesz co jesz!

 

 

zdjęcie: Dorota Zyguła–Siemieńska