Kobiety bez diety- razem jesteśmy silniejsze

Kobiety bez diety – nazwa naszej fundacji jest trochę przewrotna, trochę zaczepna, a trochę ma skłaniać do zatrzymania – jak to, dietetyczki i psycholożki mówią o tym, żeby się nie odchudzać? Czyli co robić? Można jeść, ile się chce? Promujemy otyłość? Nie. Promujemy tylko normalność. Dla nas cielesność jest obszarem do troski i wyrażania szacunku. Ciało to my same. W ostatnich latach, media wytworzyły na użytek koncernów dualizm: my to my, a nasze ciała to byty osobne. Czyli ja jestem taka i taka, a moje ciało to coś odrębnego. Mogę więc z nim walczyć, mogę je zmieniać, mogę wymagać niemożliwego, mogę chcieć, żeby było inne, „odklejone” ode mnie. A gdyby było mną, pozostałoby mi je zaakceptować, troszczyć się o nie i karmić, regenerować. Nasza fundacja powstała z buntu na takie założenie. Z buntu, że takie traktowanie nas samych nie tylko się dzieje i my na nie przyzwalamy, ale też same często się do niego przyczyniamy. Rozmowy o odchudzaniu, o byciu szczupłą mamą zaraz po porodzie, artykuły o tym jak być fit w ciąży, o tym jak jeść, żeby zachować linię po sześćdziesiątce… Ciągle wszystko wokół odchudzania, wyglądu, ideału piękna, szczupłości, a same mamy za sobą rożne przygody z ciałem, historie chorobowe, zaburzenia, brak akceptacji. Zatem – powiedziałyśmy kolektywne NIE!!!!!!!!!!

  • Nie – wszystkiemu, co nie jest normalnością.
  • Nie – wszystkiemu, co jest opresją wobec nas samych, wobec kobiet, wobec talerza.
  • Nie – wobec nierealistycznych wymagań. Wobec niesprawiedliwych ocen nas samych.
  • Nie – wobec sprowadzania nas, kobiet, jedynie do przedmiotu, modela, wydmuszki.

Siostrzeństwo

Fundacja powstała, bo wierzymy, że razem możemy więcej. Ponieważ siostrzeństwo daje

ogromną moc – przestajemy się oceniać i rywalizować ze sobą, bo mamy ważniejszy, nadrzędny cel. Wywalczyć wspólną wolność. Wolność ciał. My, kobiety, wspólnie mamy siłę, żeby zmienić to dla nas samych i naszych dzieci. Chcemy, żeby dziewczynki wyrastały w przekonaniu, że ich największą wartością są ich cechy osobowości, ich emocje, inteligencja, kreatywność i umiejętność wchodzenia w bliskość, a nie to, czy noszą rozmiar 32 czy 34. Chcemy, żeby równouprawnienie przeniosło się na pensje, ilość stanowisk kierowniczych, które piastują kobiety, na obecność premierek i prezydentek w naszym kraju, a nie na to, żebyśmy musiały skupiać się tylko na swoim wyglądzie i „zadowalały innych” tym, jak pięknie wyglądamy i jak dzielnie głodziłyśmy się ostatnie tygodnie, żeby teraz założyć te skromne stroje obnażające zmęczone, ale szczupłe ciało.

Jedzenie? Tak – jedzmy jak najwięcej

Chcemy, żeby jedzenie z miana czegoś szkodliwego i niezwykle zagrażającego szczupłej sylwetce stało się czymś wspaniałym i odżywczym. Żeby jedzenie i gotowanie było źródłem przyjemności i sposobem dbania o siebie. Jedzenie ma ogromną moc. Jedząc dobrze, uważniej, intuicyjnie nastawiamy swoje radary na długowieczność, na przyjemność, na odporność i dobrostan. Nie jedząc – tylko wpadamy w obsesję jedzenia, bo jak sobie coś ograniczamy, to od razu po to sięgamy ze zdwojoną siłą.

Zatem o co chodzi Kobietom bez diety?

Żeby jeść. Żeby się karmić. Odżywiać. A przy tym odżywać i odnawiać złoża szacunku do siebie. A razem jesteśmy silniejsze.

Agata Ziemnicka