Zdrowe jedzenie źródłem inspiracji

Prowadzisz blog misamocy.pl – jaka jest historia jego powstania?

Jest to wielopłaszczyznowa historia. Dotyczy sfery duchowej, psychicznej i fizycznej. Szukałam czegoś, czemu warto poświęcić swoje życie, pracy, która wnosi coś dobrego również do życia innych ludzi i służy dobru planety. Potrzebowałam nadać sens czynnościom, które codziennie wykonuję, by pod koniec dnia, miesiąca czy roku móc powiedzieć, że dobrze wykorzystałam swoje talenty i energię. W tamtym czasie, czyli prawie 4 lata temu, odkrywałam potrzebę bycia blisko natury i nierozerwalne połączenie z Matką Ziemią. W zdrowym jedzeniu, w naturalnych, nieprzetworzonych produktach, warzywach, owocach i  wszystkim, co jest darem Ziemi dla człowieka, odnalazłam źródło inspiracji oraz prawdę, której szukałam, której mogę poświęcić swoje życie. Był to również czas, kiedy zmagałam się z nietolerancjami pokarmowymi i musiałam wykluczyć z diety większość produktów spożywczych. To było ogromne wyzwanie. Zrozumiałam, jak dużym uzależnieniem jest cukier, słodycze, niezdrowe i chemiczne jedzenie. Jak trudno jest zmienić swoje przyzwyczajenia i odzyskać wolność wyboru. Musiałam nauczyć się wszystkiego od początku, oczyścić kubki smakowe, by móc docenić naturalne smaki oraz rozpocząć gotowanie od zera. W tym czasie pojawił się pomysł bloga, z którego mogliby korzystać wszyscy, również weganie i alergicy. Kilka lat temu temat wykluczeń pokarmowych nie był tak popularny jak obecnie. Trudno było znaleźć przepisy bez użycia jaj lub z mąk bezglutenowych. Pełna nazwa bloga to Misa Uzdrawiającej Mocy. Jest to pojęcie zaczerpnięte z legend indiańskich o „13 Pierwotnych Matkach Klanowych” i oznacza przestrzeń pełną obfitości. Jest to obfitość, którą bardzo trudno jest dostrzec przy nieświadomym odżywianiu. Jednym z moich zadań jest pokazywanie jej i sprawianie, by była bardziej widoczna poprzez przystępne receptury.

Masz bezpośredni kontakt z czytelnikami poprzez warsztaty. Do kogo są adresowane?

Na warsztatach zazwyczaj pojawiają się osoby borykające się z problemem nietolerancji pokarmowej. Uczę ich jak zastąpić jaja, nabiał lub upiec własny, domowy chleb bezglutenowy. Wszystko od podstaw i  w  bardzo przystępny sposób. Tak, by uczestnik warsztatów, po powrocie do domu, mógł wprowadzać nowe dania do codziennej diety. Dużą cześć kursantów stanowią mamy, które chcą zatroszczyć się o zdrową dietę małego alergika. Kolejna grupa to osoby z  jednostkami chorobowymi, przy których wskazane jest wykluczenie np. glutenu. Dobra dieta to podstawa leczenia i najlepszy sposób na szybki powrót do zdrowia. Pojawiają się również śmiałkowie lubiący nowe wyzwania i eksperymenty kulinarne. Osoby, które są otwarte na nowe doświadczenia i lubią poznawać nowe smaki. Problem nietolerancji pokarmowych jest tak powszechny, że warsztaty stacjonarne przeniosłam do internetu. Dzięki temu mogą z nich skorzystać ludzie z całego kraju oraz Polacy mieszkający za granicą.

Swoją książkę „ Misa Mocy” zadedykowałaś Babci Jasi. Rozumiem, że to ważna Osoba w Twoim życiu?

Babcia Jasia to mój anioł. Jest dla mnie najważniejszą osobą. Dzięki niej rozumiałam, czym jest miłość, akceptacja, pokora, pracowitość… mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Pokazywała mi świat przez pryzmat obfitości i  wdzięczności. Babcia każdego dnia dziękowała Bogu za wszystko, co w  życiu otrzymała. Za jedzenie, dom i pokój na świecie. Każdy dzień rozpoczynała, śpiewając pieśń dziękczynną. Nasi dziadkowie to zupełnie inne pokolenia. Myślę, że doświadczenie wojny wiele uczy. Gdy byłam dzieckiem, babcia zajmowała się tradycyjną stroną kuchni. Robiła chleb na zakwasie, twarogi, zsiadłe mleko, kiszonki, suszyła zioła na zimę, przygotowywała syropy na przeziębienie. Zawsze zabierała mnie na zbiory, opowiadała o roślinach i ich zastosowaniu. Bardzo żałuję, że nie mogę pokazać jej mojej książki. Jestem ciekawa, jak by zareagowała na dedykację.

Podtytuł książki to „Przewodnik po kuchni zmieniającej świat”. Należysz do osób, które wierzą, że każdy, poprzez swoje wybory zakupowe, może przyczynić się do ratowania świata?

Wierzę, że każda zmiana pociąga za sobą kolejną. Zaczyna się od woreczków bawełnianych na warzywa i owoce oraz wielorazowej torby na zakupy. Z  czasem, gdy stajemy się bardziej świadomymi konsumentami, zmieniają się również priorytety zakupowe. Już nie wystarcza, że coś jest ekologiczne, ważne również, żeby było też zapakowane eko. To konsument dyktuje warunki. Producenci muszą nadążać za potrzebami rynku. Mój wybór jest jak głos. Podobnie jest w  przypadku rządzących. Jeśli wyborcy oczekują działań w zakresie ekologii, to ugrupowania polityczne będą musiały sprostać oczekiwaniom. Im lepszy program wyborczy, bardziej dostosowany do oczekiwań narodu, tym pewniejsza wygrana.

Ograniczasz w diecie produkty odzwierzęce. Co się zmieniło, gdy zaczęłaś się tak odżywiać?

Zwierząt lądowych nie jem ponad 20 lat, więc dla mnie to codzienność. Duże znaczenie miało wykluczenie z diety jaj i nabiału, które przez większość życia zastępowały w  mojej diecie mięso. Na jaju i nabiale oraz oczywiście mące pszennej oparte są niemalże wszystkie receptury. Jajo fantastycznie skleja i spulchnia. Nabiał nadaje przede wszystkim smak. Gdy wykluczyłam je z diety, musiałam nauczyć się gotować od początku, analizując właściwości nowych składników. Inaczej zastępuje się jajo w  daniach wytrawnych, a inaczej w ciastach i deserach. Jak stworzyć smak sera zastępując je orzechami albo naturalnym tofu? Jakich bakterii dodać do napoju roślinnego, by powstał jogurt? Jak sfermentować twaróg z  orzechów i wiele innych zagadnień towarzyszą mi w codziennej kuchni. Tworząc nowe receptury, zrozumiałam, że wszystko jest możliwe, wystarczy znaleźć na to sposób.

Jakich produktów w kuchni używasz najczęściej? Masz ulubione przepisy, dania?

Mam kilka ulubionych mąk bezglutenowych, na bazie których buduję większość przepisów na chleby, bułki i słodkie wypieki. Nieocenionym produktem jest łupina / łuska babki jajowatej oraz łupina / łuska babki płesznik. Te dwa produkty zrewolucjonizowały moją kuchnię. Uwielbiam strączki pod każdą postacią, ale przede wszystkim pasjonują mnie mąki strączkowe np. mąka z  ciecierzycy. Jeśli miałabym wyróżnić jeden przepis, to jest to bezglutenowy chleb „najlepszy na świecie”, który przygotowuję na domowym zakwasie. Jest to nasz comfort food i najlepszy prezent, gdy odwiedzamy rodzinę lub znajomych. Przygotowania zakwasu oraz wypieku uczę na tygodniowym Campie Fermentacyjnym online. Uważam, że w każdym domu powinien być taki chleb.

Czy masz do polecenia jakieś książki, strony internetowe, blogi, które Cię inspirują?

Dużo inspiracji znajduję w mediach społecznościowych. Czasem wystarczy zdjęcie, by wyobraźnia zaczęła pracować, a pomysły sypały się jak z rękawa. Jest również kilka twórców kulinarnych, którzy odcisnęli duży ślad w mojej pracy, np. Karolina i Maciej Szaciłło, Marek Zaremba, Łukasz Łuczaj, Małgorzata Kalemba-Drożdż, Weronika Madejska, Yotami Ottolenghi, Dominika Wójciak, Laurent De Breameker. A obecnie studiuję książki Matthew Kenney.

Jakie masz plany na przyszłość?

Jest jeszcze tyle do zrobienia! Niebawem wychodzi mój drugi poradnik dotyczący nietolerancji pokarmowych. Chciałabym ułatwić korzystanie z mojej wiedzy, e-booków i warsztatów osobom mieszkającym za granicą. Wymaga to stworzenia nowego programu oraz tłumaczeń. Chciałabym, by kuchnia, którą proponuję, była jeszcze prostsza i jeszcze bardziej zdrowa. Moim marzeniem jest, by inni zaufali mi i pozwolili sobie doświadczać na co dzień zdrowej, wegańskiej kuchni, bez glutenu, nabiału, jaj i cukru w przyjaznej dla Matki Ziemi formie.

Czy jesteś optymistką co do przyszłości naszej planety?

Gdy patrzę na treści w mediach społecznościowych, świat wydaje się być idealnym: woreczki na zakupy, bambusowe słomki i inne ekorozwiązania są wszechobecne. Wystarczy jednak, że otworzę szerzej okno na świat i okazuje się, że na imprezie nie ma ani jednego bezmięsnego dania, na treningu tylko ja mam własną butelkę na wodę, a  w  sklepach pojedyncze owoce pakowane są do jednorazówek. Nie zamykam się w mojej bańce, nie chcę też, żeby ludzie przestali ze mną rozmawiać, bojąc się wytykania nieekologicznego zachowania. Jestem natomiast przekonana, że tak duży organizm jak Ziemia spokojnie poradzi sobie ze szkodnikiem, jakim obecnie jest człowiek. Ma do tego ogrom narzędzi. Jeśli ludzkość potrzebuje tragedii, by zrozumieć i  zmienić swoje priorytety, to ona nastąpi. Tymczasem nadal wierzę, że wspólnie zmienimy świat. Proponuję, by zacząć od kuchni!

fot. Antonina Dolani

rozmawiała Agnieszka Kaniewska Ekspert ds. zdrowego odżywiania Organic Farma Zdrowia